Blog

Rzecz o tym, jak COVID-19 zrujnował wiolinistykę polską

#zostanwdomu ma jedną, wielką wadę – z nudów sięgam po telefon i robię coś, czego normalnie nigdy bym nie robił – czytam co tam ludzie „w internetach” wypisują. W przeciwieństwie do moich znamienitych koleżanek i kolegów „po fachu”, polityką zajmować się nie będę. Już i tak mamy nadmiar skrzypków-ekonomistów, kontrabasistów-konstytucjonalistów, wiolonczelistów-solidarnych z dzikiem i pianistów-stojących…

#zostanwdomu ma jedną, wielką wadę – z nudów sięgam po telefon i robię coś, czego normalnie nigdy bym nie robił – czytam co tam ludzie „w internetach” wypisują. W przeciwieństwie do moich znamienitych koleżanek i kolegów „po fachu”, polityką zajmować się nie będę. Już i tak mamy nadmiar skrzypków-ekonomistów, kontrabasistów-konstytucjonalistów, wiolonczelistów-solidarnych z dzikiem i pianistów-stojących murem za jurkiem, bolkiem czy innym kornikiem z Puszczy Białowieskiej. Każdy kto mnie zna ten wie, jak nieprzerwanie od prawie 20 lat wierny jestem swoim poglądom, a wszelkie manifesty polityczne wygłaszane publicznie w sieciach społecznościowych uważam za żenujące. Poza tym muzyk, podobnie jak aktor – cytując Kazimierza Dejmka – „jest od grania, jak dupa od srania”.

Nie mogę natomiast  przejść obojętnie obok PSYCHOZY, jaka ma miejsce w ostatnich dniach w związku z tzw. zagrożeniem epidemicznym i (podobno) wpływem tej sytuacji na kondycję szkolnictwa artystycznego i nauczania gry na instrumencie.

Wysyp porad jak prowadzić zajęcia przez Internet można jeszcze znieść, wszak ludzie mają różne hobby, którymi czują potrzebę podzielenia się ze światem. Przyznać jednak muszę uczciwie, iż jestem bardzo zdziwiony, że nikt nie poszedł jeszcze o krok dalej i nie proponuje lekcji ze skrzypkiem i pianistą jednocześnie (Subito Lutosławskiego byłoby takie fajne do „zgrania” za pośrednictwem wideokonferencji) albo na przykład zajęcia kwartetu smyczkowego – to by mogło być ciekawe – każdy grający w swoim domu a nad tym wszystkim czuwa, dbający by piony się zgadzały prowadzący! Wierzę w pomysłowość wielu naszych dzielnych pedagogów, zwłaszcza tych młodszych, tych cool i idących z duchem czasu!

Tym jednak, co sprawia że szlag człowieka trafia, jest zachowanie tych, którzy mają wszelkie predyspozycje by o poklask zabiegać na scenie a nie w sieci. Z jednej strony mamy już sporo, nie bójmy się tego słowa – OFERT lekcji zamieszczanych w mediach społecznościowych przez skrzypków-celebrytów, którzy w panującej sytuacji zwietrzyli biznes. Część z nich jest już nawet na tyle dobra, że przeprowadza testy połączeń komunikatorów internetowych na potrzeby zajęć. Z reguły wygrywa Apple – wiadomo, więc dobrze by było przed taką lekcją pożyczyć od kogoś ajfona, wtedy najprawdopodobniej wyniesiemy najwięcej (+20 do techniki i +10 do frazy). Dopisek jednego z celebrytów: „Zapraszam. Ewentualne szczegóły na priv” z pewnością dotyczy szczegółów czysto technicznych – jakieś ustawienia aplikacji, oświetlenia, modelu telefonu, itp.

Z drugiej strony mamy natomiast dramatyczne i pełne grozy, drążące najgłębsze pokłady ludzkiej egzystencji odezwy do Rodaków. Nasza najwybitniejsza skrzypaczka i Skarb Narodowy, pełnym powagi głosem apeluje do „nauczycieli i profesorów”, do ludu pracującego miast i wsi, o niepozostawianie uczniów bez opieki!

Wynika z niego, że autorka jest albo kompletnie oderwana od rzeczywistości i tego jak wygląda prawdziwa, zaplanowana na długi czas praca z uczniem albo jest to po prostu cyniczny marketing
w dzisiejszym wydaniu i wykorzystywanie obecnej sytuacji do przypominania o sobie – „obsikiwanie terenu” i odgrywanie roli zatroskanej o los młodzieży ich starszej koleżanki „po fachu”. Obstawiam drugą opcję o czym świadczą oklaski środowiska.

Wracając jednak do sedna, obecna sytuacja pokazała moim zdaniem prawdziwe oblicze części szkolnictwa artystycznego w zakresie nauczania gry na instrumencie. Skoro duża część uczących prześciga się w dramatyzowaniu i pomysłach jak tu teraz „edukować”, w czym wtórują im różnej maści instrumentaliści-celebryci, to nasuwa się pytanie: jak pracujecie w ciągu roku, że dwutygodniowa – póki co – przerwa ma sprawić, że nikt już nie będzie potrafił grać na instrumencie?

Rozumiem, że w lipcu możemy się spodziewać podobnego wysypu dramatycznych apeli – to przecież będą dwa miesiące bez lekcji w szkołach, ponad trzy miesiące na Uczelniach i uczniowie wrócą trzymając smyczek w lewej ręce! A wydawało mi się zawsze, że głównym zadaniem uczącego jest takie przygotowanie ucznia do zawodu, by ten wiedział co robić i przede wszystkim jak ćwiczyć, gdy zostanie sam i to nie na dwa tygodnie, a na całe swoje artystyczne życie…

Dzięki COVID-19 okazało się, że:

– przesłuchanie nagrania ucznia, które ten zrobi i prześle nauczycielowi do sprawdzenia jest czymś ekstra wyjątkowym i trzeba robić teraz z tego ogólnokrajową akcję,

– odebranie telefonu od ucznia i poradzenie mu co i w jaki sposób ma ćwiczyć jest czymś niespotykanym zatem koniecznie trzeba o tym napisać,

– opracowanie nut lub przejrzenie propozycji palcowania czy też smyczkowania przesłanego przez ucznia jest czymś o co trzeba apelować na Instagramie,

– zasugerowanie i podesłanie ciekawych nagrań do przesłuchania, książek o grze na instrumencie do przeczytania nigdy się nie zdarza dlatego konieczne są internetowe akcje uświadamiające.

Rozumiem zatem, że normalnie w ciągu roku zajęcia trwają zawsze 45 minut, pracy nigdy nie przynosimy do domu, nuty opracowujemy tylko na lekcji, telefonu od ucznia nigdy nie odbieramy (chyba że dzwoni, że go nie będzie – wtedy wiadomo), nagrania ucznia nigdy nie przesłuchujemy, dodatkowych zajęć nigdy nie robimy, o tym jakiego nagrania powinien sobie posłuchać nawet nie rozmawiamy, książek żadnych nie podsuwamy…?

Ludzie, nie róbcie z siebie wariatów!

A Wy, moi młodsi koledzy i koleżanki – smyczkowcy, nie dajcie się zwariować!

Czytaj dalej

Po co mi to?

Pamiętniki pisze się wtedy, gdy się jeszcze coś pamięta. Zaraz, zaraz… Miał być blog o grze na skrzypcach a nie żaden pamiętnik! Miał być i będzie, ale czy mogę napisać coś o skrzypcach 
i mojej wielkiej, pełnej miłości ale też i wyrzeczeń przygodzie z nimi w oderwaniu od wspomnień? Wspomnień o ludziach, którzy zapisali się…

Pamiętniki pisze się wtedy, gdy się jeszcze coś pamięta. Zaraz, zaraz… Miał być blog o grze na skrzypcach a nie żaden pamiętnik! Miał być i będzie, ale czy mogę napisać coś o skrzypcach 
i mojej wielkiej, pełnej miłości ale też i wyrzeczeń przygodzie z nimi w oderwaniu od wspomnień? Wspomnień o ludziach, którzy zapisali się w mojej pamięci w sposób szczególny? Bez wspomnień o wydarzeniach, które mimo upływu lat tkwią we mnie głęboko i tkwić będą do końca życia?

Chciałbym, by to miejsce nie było tylko i wyłącznie archiwum moich zapisków o tym, jak przesunąć łokieć by kwinty lepiej brzmiały czy też dlaczego wibrowanie podczas gry po pustej strunie g w pierwszej części Koncertu Brucha uważam za idiotyczne… Jest tyle innych zagadnień, pozornie odległych od gry na instrumencie, o których zapominamy, a które kształtują człowieka czyniąc go dobrym i wrażliwym muzykiem. Niestety w dzisiejszych czasach z każdego zakamarka wszyscy przekonują nas, że liczy się tu i teraz, że wszystko można osiągnąć w zasadzie samymi chęciami, że niezależnie od tego co mówią inni jeśli masz lajki to jesteś kimś, a ci którzy uważają inaczej są po prostu zawistnymi hejterami którzy nic w życiu nie osiągnęli. Na nasze (nie)szczęście zawód muzyka – instrumentalisty jest szczególny 
i wymaga harmonijnego rozwoju całej osobowości, gdyż jak żaden inny obnaża wszelkie braki: człowiek głupi – gra głupio, nieinteligentny – nieinteligentnie, pozbawiony uczuć – bez serca, niechlujny – niechlujnie, przemądrzały – jakby kij umieszczono mu w pewnej części ciała…

Właśnie dlatego będę starał się powspominać czasy, gdy nie było jeszcze takiego przyzwolenia na głupotę i bylejakość w muzyce jak dzisiaj. Postaram się przywołać sylwetki osób, z których wielu już nie ma na tym świecie, a które wniosły do mojego skrzypcowego życia tak wiele, że nigdy o nich nie zapomnę. Pewnie niejednokrotnie wspomnę i innych bohaterów mojej historii, lecz żeby nikogo z nich nie urazić, ani nie wprawić w zakłopotanie pozostaną oni bezimienni.

A o kwintach i pustej strunie też będzie. Pewnie nawet więcej…

jr

Czytaj dalej